historie

Zrobić jeden krok i nie stać w miejscu

W życiu bywa tak, jak ze zjazdem na desce snowboardowej z górki. Wpinamy się i STOP. Blokada. I stoimy na stoku patrząc w dół, a obok nas śmigają inni. Mówię tu o swoim własnym doświadczeniu ze stoku. Stałam z przypiętą deską na nogach i nie byłam w stanie zjechać.

A w życiu chodzi o ruch, o działanie.

Dlaczego o tym piszę?9 – 10 stycznia 2021 odbyła się niesamowita konferencja „nie MAM GŁOSu”. Zanim zostały poruszone właściwe tematy przez prelegentów konferencji, podczas wymiany zdań pomiędzy uczestnikami, padły słowa, aby przestać narzekać i zacząć działać (Janusz Dziewit). Dla mnie to był ten moment.

Trzeba ruszyć w momencie, w którym przyjdzie nieśmiały pomysł. Na pewno trzeba spróbować. Czy to będzie strzał w 10? Nie przekonamy się, jeśli nie spróbujemy.

Po 1 dniu konferencji zobaczyłam „moją deskę snowboardową” – pomysł na zorganizowanie zajęć wokalno-ruchowych dla dzieci z mojego osiedla. Po kilku dniach wtajemniczyłam w ten projekt sąsiadkę. I tak oto pojawiła się pierwsza uczestniczka – córka sąsiadki (10 lat).

Pierwsze spotkanie było jak badanie gruntu pod nogami. Z uśmiechem i radością robiłyśmy razem ćwiczenia rozciągające (z warsztatów u Elizy) potem obie pomruczałyśmy, jak kocice. Lody stopniały. Porozmawiałyśmy o lekcjach muzyki w szkole, o tym, co lubi śpiewać, opowiedziała mi o Zespole, który uwielbia. Zaproponowałam, żeby zaśpiewała mi ulubiony numer swoich koreańskich idolek (BLACKPINK - 'How You Like That'). Pierwszy raz zaśpiewała lekko skulona. Poprosiłam, aby zamknęła oczy i stanęła w lekkim rozkroku. I popłynęła. Byłam totalnie zaskoczona i oczarowana. Śpiewała mi tą jedną piosenkę kilkanaście razy.

Na drugim spotkaniu zapytałam, czy chce nauczyć się nowej piosenki, w języku polskim. Razem śpiewałyśmy „Słucham Cię w Radiu Co Tydzień” - Ania Karwan. To jak szybko opanowywała melodię i rytm było ekscytujące. Chciałam bardzo dać jej pamiątkę i nagrałyśmy piosenkę na aplikacji w ISINGu, z możliwością efektu pogłosu.

Kiedy odtworzyłam jej nagraną piosenkę, usłyszałam: „Jak ja słucham tego, kiedy nagrywam swoje śpiewanie, to wydaje mi się, że brzydko śpiewam”. Oniemiałam. Natychmiast powiedziałam swoją opinię, że się z tym nie zgadzam. Dla mnie było pięknie, magicznie, zjawiskowe.

Wierzę, że pomogę jej zmienić zdanie o swoim głosie.

I lawina ruszyła. Sąsiadka podzieliła się ze światem cudownym darem córki. Pojawiło się zapytanie, czy nie spróbuję innej młodej damie uporać się z nieśmiałością poprzez śpiew. Opowiadając bliskim znajomym o swoim małym sukcesie dorosła koleżanka zapytała o możliwość wzięcia udziału w zajęciach śpiewu. Dzieje się. Zjeżdżam z uśmiechem na „Swojej Magicznej Desce Snowboardowej”.

Aneta Pazura-Walukiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *